Tytułem wstępu

Właściwie od kiedy pamiętam poszukiwałem sposobu na życie, a dokładniej sposobu na takie życie, które pozwoli mi zajmować się tym, co mnie rzeczywiście interesuje a nie „chodzeniem do pracy”, która będzie zabierała mi większość czasu i energii bez jakiejkolwiek szansy na realizację własnych pasji i pomysłów. Próbowałem różnych rzeczy z różnym skutkiem. W końcu, kilka lat temu zainteresowałem się rynkami finansowymi a dokładniej rynkiem forex, o którym wiedziałem tyle, że można na nim dobrze zarobić. Nie zdawałem sobie jednak sprawy w co się pakuję.

Początkowo uznałem, że najprościej będzie zacząć od opcji binarnych. Wcześniej rzecz jasna nawet nie sprawdziłem co to takiego forex ani co to są opcje binarne. Efekt był łatwy do przewidzenia … „popłynąłem” tak szybko jak to tylko możliwe i dałem sobie spokój na dłuższy czas. Temat nie dawał mi jednak spokoju. Po jakimś czasie wróciłem więc do sprawy. Mając zaś pewne doświadczenie biznesowe postanowiłem podejść do zagadnienia jak do każdego projektu. Zapoznać się z jak największą liczbą dostępnych materiałów, wyodrębnić elementy projektu i obowiązujące zasady, przyjrzeć się temu, co i jak robią inni, odbyć szkolenia. No i zaczęło się … Materiały znalazłem, a jakże, tyle że było ich tak dużo, że trudno było zdecydować od czego zacząć, że o ocenianiu ich wartości nie wspomnę. Uparłem się jednak i z czasem, w miarę pochłaniania kolejnych pozycji, coś zaczęło się zmieniać. Powoli bo powoli, ale ruszyłem do przodu … przynajmniej w kwestiach teoretycznych. Zacząłem też z natłoku informacji wyodrębniać podstawowe elementy i odkrywać (tak mi się przynajmniej zdawało) ich relacje z innymi fragmentami całości. Zacząłem także obserwować innych, którzy swoją wiedzą lub osiągnięciami „chwalili się” w sieci. Jednak i tutaj trudno mi było oddzielić tych, którym warto poświęcić czas od tych, którzy tylko ściemniają. Potrzebowałem szkolenia. Szkolenia przez kogoś kto ma doświadczenie. W sieci jest takich szkoleń całkiem sporo, zarówno tych organizowanych przez brokerów, jak i prowadzonych przez osoby indywidualne czy firmy. Okazało się rzecz jasna, że spory wybór oznacza spore wyzwanie, jeśli idzie o wybór tego właściwego. Zdecydowałem ostatecznie, że wezmę udział w 2-3 szkoleniach płatnych, które uzupełnię darmowymi, żeby mieć możliwość porównania i uzyskać jak najbardziej różnorodną wiedzę.

Szkolenia darmowe jak to darmowe, albo dotyczyły kwestii bardzo podstawowych (które są niezwykle ważne) albo nie przedstawiały zbyt wielkiej wartości z mojego punktu widzenia (tzn. nie dawały żadnej wiedzy praktycznej). Nie znaczy to, że wszystkie były słabe albo bezużyteczne. Wprost przeciwnie, wiele dzięki nim zrozumiałem. Problem stanowił jednak czas, jaki musiałem poświęcić na wyłuskiwanie przydatnych informacji. Takie oddzielanie ziarna od plew zajmowało naprawdę dużo czasu. Ale cóż, darowanemu koniowi …

Przede wszystkim wyznaczyłem sobie budżet na szkolenia płatne. W jego ramach wybrałem trzy kursy, kierując się przede wszystkim znalezionymi w sieci opiniami. Na pierwszym dowiedziałem się, że wiedza na temat rynku nie jest ważna. Liczy się tylko psychologia. Nikt jednak nie pokazał mi jak to ma wyglądać w praktyce. Na drugim pokazano wyłącznie kilka strategii, które mechanicznie powtarzane miały przynieść fortunę. Jednak przez kilka tygodni szkoleń prowadzący jakoś nie potrafił pokazać, że te „sprawdzone” strategie działają, a każdą swoją nieudaną próbę kwitował stwierdzeniem, że „forex jakoś ostatnio słabo działa” (sic!). Trzecie było – jak dla mnie – najbardziej kuriozalne. Prowadzący całymi godzinami pokazywał jakieś pokręcone i nieczytelne diagramy, prowadził skomplikowane analizy i mówił o rzeczach, które nijak się mają do tego czego oczekiwałem, czyli odpowiedzi na pytanie jak działa forex i jak mam sobie na nim poradzić … jakby chciał mnie przekonać, że jestem za głupi na trading.

Żadne z tych trzech szkoleń nie odpowiedziało na pytanie czym jest forex a żaden z prowadzących nie pokazał mi jak do cholery mam zacząć zarabiać na forex. Wspólne cechy tych trzech szkoleń to: 1. Przekonanie prowadzących o własnej wielkości. 2. Żaden z prowadzących nie potrafił „na żywo” udowodnić, że to o czym mówi działa … choć oczywiście wsteczne analizy na danych historycznych były świetne … 3. Wszystkie szkolenia były tak skonstruowane, aby proponować uczestnikom kolejne „bardziej zaawansowane” kursy za kolejną większą kasę. I to akurat bym zrozumiał i nie miał bym nic przeciwko … gdyby nie wcześniej przeze mnie wymienione dwa punkty.

Czy więc szkolenia to była to strata czasu i pieniędzy ? I tak i nie. Na pewno była to strata pieniędzy, bo żadne z tych szkoleń nie dało mi tego czego oczekiwałem a co obiecywali (mniej lub bardziej wprost) organizatorzy, tzn. że po szkoleniu będę potrafił samodzielnie poruszać się po forex’ie a nie będę jedynie sponsorem dla innych. Czy była to strata czasu ? Nie, bo bardzo wiele nauczyłem się. Przede wszystkim, aby nie ufać ani reklamom ani opiniom innych. Dowiedziałem się też czego nie dowiem się ze szkoleń … i to mój największy zysk, bo nareszcie zacząłem pojmować czego mam szukać. Nadal jednak nie posiadałem wiedzy, która gwarantowała by mi sukces na rynku i nie miałem pomysłu, co jeszcze mógłbym w tej sprawie zrobić. Musiałem zatem zaryzykować i przejść do praktyki. W końcu raz się żyje … niestety …

Ps. Żal mi (odrobinę) tych uczestników szkoleń, którzy uwierzyli, że teraz świat rynków finansowych leży u ich stóp. Jestem przekonany, że większość z nich zapłaciła albo zapłaci za to wysoką cenę …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *